nim Becky, było raczej podobne do gwałtownej burzy. Miał pewność, że zdruzgotałby

znajomości kilku rosyjskich słów.
Dzisiaj musi odnaleźć księcia! Po prostu musi!
- Nie ma czego żałować - szepnął, uśmiechając się ciepło. - Obiecuję, że cię nie skrzywdzę. I nie zrobię niczego wbrew twojej woli. Zaufaj mi. W tej chwili nie chcę niczego więcej.
długą ławą w nieco lepszym stanie, stojącą tuż pod ścianą. Spękane płyty posadzki pokrywał
Edward z uwagą przysłuchiwał się tej rozmowie. Miał dziwne wrażenie, że gdyby potrafił znaleźć odpowiedni klucz, mógłby odczytać jej ukryty sens.
co to miało znaczyć, lecz była szczęśliwa, pozwalając mu robić ze sobą, co tylko chciał. Jeśli
- Zburzyć Talbot Old Hall? - ledwie zdołała wyszeptać.
wyrzutkiem. Być może życie, jakie wiodłem w towarzystwie, było niewiele warte, ale było
odbicie w lustrze:
mógł ci pomóc i że... że ty nie będziesz mnie surowo osądzać. Że mnie zrozumiesz. Nie
- Tym bardziej mi przykro. Przepraszam, że cię rozczarowałam. A teraz, jeśli pozwolisz, chciałabym porozmawiać z Alice.
serce chciało wyskoczyć z piersi.
- Nie musisz mnie przepraszać. - Odstawiła filiżankę zbyt gwałtownie. Chciała wstać, ale ją powstrzymał. - Nie oczekuję przeprosin - dodała, spuszczając wzrok. Po chwili, gdy była pewna, że ma nad sobą kontrolę, podniosła głowę. - Tak naprawdę nie poczułam się obrażona. Raczej...
przeciwnym kierunku niż powóz. Zwrócił na nich uwagę, bo pora była późna i pogoda

- Dlaczego zgodziłaś się na tak niebezpieczne zadanie?

Dziewczyna ukazała się w drzwiach, czesząc długie, wilgotne włosy, rozgrzana
- Przypuszczam, że weźmiesz Londyn szturmem.
- Naprawdę, wasza wysokość? - Parthenia zwróciła się ku Michaiłowi z przyjaznym

- Możliwe. Tyle że nie każda jest w takiej sytuacji jak ja. Pozycja naszej rodziny tylko potęguje moje obawy. - Alice instynktownie położyła dłoń na brzuchu, w którym bezpiecznie spało jej drugie dziecko. - Tak bardzo bym chciała zapewnić Marissie spokój i dać poczucie, że jest najzwyklejszym dzieckiem pod słońcem. Tylko że... - Potrząsnęła głową. - Wszystko ma swoją cenę.

**Kryjówka dla księży z czasów, gdy katolicyzm był w Anglii wyznaniem zakazanym.
- Dziękuję, że mnie ze sobą zabrałeś. Słyszałam, że poranna przejażdżka to dla ciebie świętość.
- Bardziej niż można wyrazić słowami. Nie mógł się zdobyć na odpowiedź.

- Powinieneś był nam powiedzieć! - mruknął urażony Fort.

Londynie.
Wziął ją łagodnie za rękę.
- Każdego roku damy z Towarzystwa Dobroczynnego, do którego należę, urządzają go